Oprócz typowych Karolów i innych takich często na swojej studenckiej drodze spotykam ludzi, którzy wyobrażenie o pracy prawnika i (niestety) także o funkcjonowaniu sądów czerpią z amerykańskich seriali. Nie będę ukrywać, sama jestem fanką takowych, kocham Harveya nad życie i często, zamiast się uczyć oglądam nowe odcinki Suits. Obejrzałam też wszystkie sezony The Good Wife (również amerykański serial o prawnikach, serdecznie polecam) i Ally McBeal, ale nigdy nie były one moim wyznacznikiem, jeśli chodzi o pracę prawnika. Dlaczego? Dlaczego po skończeniu studiów nie miałabym widzieć siebie w biurze na szycie Q22, w garsonce za 5.000 i zegarkiem za kolejne tyle? Dlaczego nie miałabym czarować sędziów, załatwiać wszystkiego przysługami, które inni są mi dłużni i do każdej sytuacji mieć 146 wyjść? Bo u nas się tak nie da. U nas po studiach trzeba iść na aplikację, której rok kosztuje 5.200 złotych (nie zapominajmy o tym, że żeby się dostać, trzeba zdać egzamin. Samo przystąpienie d...
Hej, jestem Klaudia, mam 23 lata i 3,5 roku studiów prawniczych już za sobą. Dlaczego zakładam tego bloga? Jest sesja, powinnam się uczyć, więc stwierdziłam, że to bardzo dobry pomysł podzielić się z innymi tym, co mam w głowie. Wszyscy twierdzą, że studia prawnicze to twardy orzech do zgryzienia. Dużo nauki, dużo rycia na pamięć, a do tego wszechobecne stereotypy. No bo jaki jest właściwie ten student prawa? Czy to rozwydrzona dwudziestokilkuletnia osoba, która ma już pewne miejsce w kancelarii rodziców i nie musi się przejmować studiami? A może to ta osoba, która popija sojowe latte ze Starbucks'a, biega codziennie na crossfit i używa jedynie produktów Apple? A może to ten koleś, który codziennie biega w garniaku i z aktówką, mimo że na jego twarzy widać jeszcze młodzieńczy trądzik i dziewiczy wąs? Owszem takie osoby się zdarzają. Mam na roku takich typowych Karolów - studentów prawa, ale większość z nas to tak naprawdę całkiem normalni i całkiem fajni ludzie. Swoje marzen...